Jak fałszowana jest oliwa EXTRA VIRGIN i jak rozpoznać tę prawdziwą? Praktyczne wskazówki.

Jak fałszowana jest oliwa EXTRA VIRGIN i jak rozpoznać tę prawdziwą?

Jak wybrać dobrej jakości oliwę z oliwek? Wydawałoby się nic prostszego – pójść do sklepu i wybrać butelkę z etykietą extra virgin, prawda? Otóż, w rzeczywistości nie jest to taka prosta sprawa…

Oliwa z oliwek to jeden z najczęściej podrabianych produktów na świecie. Ponad 70% oliwy sprzedawanej jako extra virgin w rzeczywistości nią nie jest.  To oznacza, że 2 na 3 butelki, stojące na sklepowych półkach, oznaczone jako oliwa „extra virgin” takowymi nie są. To już prawie jak zabawa w rosyjską ruletkę…

Zaraz ktoś powie, że podróbki zdarzają się wszędzie. Jasne, tylko zwykle dotyczą one mało znanych marek, tak zwanych „no name”. Tak więc kupując produkty marek powszechnie znanych powinniśmy dać radę się przed nimi ustrzec. W przypadku fałszowania oliwy z oliwek, sprawa tak samo dotyczy dobrze znanych marek, których produktami po brzegi wypełnione są sklepowe półki hiper-, supermarketów i dyskontów, w których przecież najczęściej robimy zakupy.

Pieniądz rulez…

Nieuczciwi producenci oliwy skuszeni wizją większego i szybszego zarobku, masowo wprowadzają na rynek oliwę extra virgin, która tak naprawdę nią nie jest. W rzeczywistości pakując do butelek produkt dużo tańszy, co w efekcie daje im dużo wyższe profity, niż gdyby napełniali je prawdziwą oliwą extra virgin.Jak fałszowana jest oliwa EXTRA VIRGIN i jak rozpoznać tę prawdziwą?

Nie tak dawno, bo w listopadzie 2015 r. wszczęto postępowanie wobec siedmiu znanych włoskich producentów oliwy z oliwek z podejrzeniem, że sprzedają oni oliwę gorszej jakości virgin jako oliwę najwyższej jakości extra virgin. Wśród nich był producent oliwy Primadonna, sprzedawanej w znanym dyskoncie…. Podobne postępowanie, w maju tego roku, zostało wszczęte w Hiszpanii przeciwko tamtejszym nieuczciwym producentom oliwy z oliwek…

Oliwa extra virgin fałszowana jest na kilka sposobów:

  1. Mocno rozcieńczana dużo tańszymi olejami:
    1. rafinowanymi olejami z nasion, np. olejem słonecznikowym, rzepakowym lub sojowym, które są barwione, a ich smak jest chemicznie zmieniany, aby dobrze udawały oliwę
    2. albo gorszej jakości oliwą – najczęściej tą niezdatną do spożycia (kategorii lampante i pomace), poddaną chemicznej rafinacji (i znowu chemia…)
  2. Zamiast wysokiej jakości oliwy extra virgin do butelek trafia oliwa extra virgin – ale niskiej jakości – ta stara, z poprzednich sezonów, często zjełczała…
  3. W najgorszym wypadku, w butelce nie ma ani kropli oliwy extra virgin, w całości wypełniona jest tańszym olejem gorszej jakości…

Nie dość, że walory smakowe i zdrowotne z picia takiej fałszywej oliwy są żadne, to dodatkowo picie jej stanowi też pewne zagrożenie dla zdrowia, ponieważ tańsze oleje bywają skażone toksycznymi substancjami chemicznymi.

Chyba najgłośniejsza sprawa (1981 r.) dotyczyła rafinowanego oleju rzepakowego. Olej był przeznaczony wyłącznie do celów przemysłowych, a był sprzedawany w Hiszpanii jako oliwa z oliwek do celów spożywczych. W wyniku jego spożycia zmarło ponad 600 osób… Podejrzewa się, że winne temu były związki toksyczne powstałe właśnie w procesie rafinacji wyżej wspomnianego oleju…

Po czym poznać, że to podróbka?

Jak fałszowana jest oliwa EXTRA VIRGIN i jak rozpoznać tę prawdziwąJeśli na etykiecie oliwy podany jest tylko kraj pochodzenia – nie ma dokładnego adresu gdzie została wyprodukowana, widnieje tylko data, do której produkt należy spożyć („best by”, „best before”), kosztowała stosunkowo niewiele, a w smaku lub z zapachu oliwa wydaje się być spleśniała, zjełczała, gotowana, tłusta, metaliczna albo tekturowa, to nie może być prawdziwa oliwa extra virgin...

Ok, to teraz czas pozbyć się tej taniej podróbki, i poszukać prawdziwej oliwy extra virgin…

Jak rozpoznać prawdziwą oliwę extra virgin?

Wiadomo, najlepiej byłoby pojechać do gaju oliwnego, zobaczyć jak wygląda produkcja, posmakować i dopiero kupić. Jeśli z jakichś powodów, nie możesz tego zrobić 😉 pozostaje posiłkować się innymi metodami.

Smak, etykieta, opakowanie i cena to cztery wskaźniki jakości oliwy.

Wg znawców, smak jest najlepszym miernikiem jakości oliwy extra virgin. Ma być charakterystyczny, świeży, owocowy, a na końcu lekko pikantno-pieprzny. (…Ok, w takim razie do tej pory nie miałam okazji skosztować prawdziwej oliwy extra virgin…  A Ty?)

Ale zanim posmakujemy, musimy najpierw kupić…

„Extra virgin” ma oznaczać oliwę najlepszą z najlepszych. Z definicji, taka oliwa to nic innego jak sok wyciśnięty z wysokiej jakości, świeżych oliwek, a jego smak i wartości odżywcze pozostały nienaruszone.

Jednak sama nazwa „extra virgin”  na etykiecie to zbyt mało, by mieć pewność, że w środku jest właśnie oliwa najwyższej jakości…

Oprócz napisu „extra virgin”, na etykiecie dobrej jakości oliwy powinna zawsze znaleźć się informacja o dacie zbioru i dokładny adres młyna i gaju oliwnego. Dodatkowe informacje jakie często zamieszczają uczciwi producenci to: stopień kwasowości, odmiana oliwek z jakich oliwa powstała, czas jaki upłynął od zbioru do tłoczenia, ewentualne certyfikaty i konkursy.

Podobno rzetelny producent oliwy extra virgin chętnie dzieli się powyższymi informacjami, bo nie ma nic do ukrycia… Coś w tym może być, choć z drugiej strony – papier wszystko przyjmie. 😉

  • Data zbioru – nie powinna być odleglejsza niż sprzed roku… (W przeciwieństwie do wina, oliwa z oliwek jest najlepsza w dniu tłoczenia i z każdym kolejnym dniem jej jakość się pogarsza.) Sformułowaniem „najlepiej spożyć przed” / „best by” producenci określają datę liczoną od momentu zabutelkowania, a nie – jak to powinno być – od momentu tłoczenia, przy czym, szczególnie w EU, nierzadko oliwa jest przechowywana przez wiele lat zanim zostanie zabutelkowana…
  • Adres gaju oliwnego i młyna – to jedna z tych podstawowych informacji, która po prostu musi się znaleźć na etykiecie dobrej jakości oliwy. (Gdy oba adresy są takie same, może być to dobry znak, że oliwa została wyciśnięta w krótkim czasie od zbiorów.) Inaczej, równie dobrze oliwa mogła być importowana z innego kraju, np. z Turcji, Grecji i tylko zabutelkowana we Włoszech… Taka oliwa najczęściej oznakowana jest jako „bottled in Italia” lub „packed in Italy”.
    Choć kraj pochodzenia nie jest wystarczającym wskaźnikiem jakości, to podobno, jeśli mamy wybór, to najlepiej wybierać oliwy pochodzące z Australii. Australia uznawana jest za jednego z najbardziej rzetelnych producentów oliwy wysokiej jakości – ma najsurowsze na świecie przepisy regulujące jakość oliwy z oliwek, a wiele australijskich  gajów oliwnych jest specjalnie zaprojektowanych tak, by czas od zbioru do ekstrakcji oliwy był jak najkrótszy.
  • Stopień kwasowości – dla oliwy extra virgin może wynosić max. 0,8% FFA. Podobno najlepiej wybierać oliwę o kwasowości 0,3% lub niższej. (Kwasowość jest wskaźnikiem rozkładu oliwy, im wyższy stopień kwasowości tym gorsza jakość.)
  • Czas jaki upłynął od zbioru do tłoczenia – nie powinien być dłuższy niż 12 godzin. (Oliwki zaczynają się psuć od momentu ich zerwania, więc bardzo istotne jest, by czas, w którym trafią do młyna był jak najkrótszy.)
  • Certyfikaty i konkursy – dają pewien rodzaj dodatkowej gwarancji jakości oliwy. Dwa najbardziej polecane to EVA (the Extra Virgin Alliance) i 100% Qualita Italiana (Z drugiej strony, włoska oliwa niechlubnie słynie z największej liczby przypadków fałszerstw… Może jednak poszukać coś spoza tego kraju. 😉 ).

Pozostają jeszcze opakowanie i cena…

Dobrej jakości oliwa zawsze jest w butelce z ciemnego szkła. Światło, razem z wysoką temperaturą i tlenem powodują, że oliwa traci na jakości. Niektórzy preferują z tego powodu puszki, ja jednak ze względu na BPA czające się w puszkach, rozejrzę się za szklanym opakowaniem…

Choć wysoka cena nie daje stuprocentowej gwarancji dobrej jakości oliwy, o tyle niska cena zdecydowanie sugeruje, że nie jest to oliwa extra virgin.

Teraz pozostaje już tylko udać się na poszukiwanie tej prawdziwej…

PS

W sklepach można też spotkać oliwy “light”,  “pure”, albo po prostu “olive oil” lub“pomace olive oil”. Taką oliwę najlepiej omijać szerokim łukiem. Jest to niskiej jakości oliwa – kategorii pomace albo lampante, która powstaje z odpadów, jakie zostają na dnie prasy po wyciśnięciu oliwy extra virgin… Bez chemicznego oczyszczenia nie nadaje się ona do spożycia. Dlatego poddawana jest rafinacji, w trakcie której przy użyciu chemicznych substancji usuwa się zapach i barwę. W efekcie powstaje produkt bez smaku, zapachu i już jadalny, ale i bez walorów zdrowotnych, dla których oliwę kupujemy.

 

 

Zdjęcia: www.freepik.com